W ostatnim miesiącu w mojej szafie pojawiło się kilka nowości. Z tego powodu postanowiłam stworzyć oddzielny post. Mimo zakupów moja lista must have jest nadal pełna. Potrzebuję sporej dawki pasteli i może trochę neonów. Swoją drogą zastanawiam się nad jakąś wyprzedażą szafy, gdyż mam coraz większe problemy z pomieszczeniem wszystkich ubrań. Znalazłby się ktoś chętny?
Pierwsza rzecz
Zacznijmy od zakupu dokonanego w piątek w Pull&Bear. W sukience zauroczyły mnie azteckie wzory, głębokie wycięcie na plecach oraz materiał podkreślający figurę. Na pewno przyda się wiosną i latem.
Druga rzecz
Ten sweter jest idealny na każdą porę roku. Jego jasny, beżowy kolor przykuł moją uwagę, a kokardka zamiast guzików dodała tylko uroku. Z pozoru nijaki, ale po założeniu staje się bardzo dziewczęcy i delikatny.
Trzecia rzecz
Ciemny dżins, duże przetarcia, prosty fason - takie szorty marzyły mi się od dawna. Z pomocą przyszedł sklep wholesale-dress.net, który oferuje spory wybór różnorodnych artykułów w przestępnych cenach.
Czwarta rzecz
W sobotę listonosz przyniósł mi paczuszkę, a w niej dwie, plecione bransoletki od NastyStuff. Zdecydowałam się na uniwersalne kolory: czerń i biel. Całość została dopełniona przez małe serduszka z napisem 'Made with love'.
Piąta rzecz
Nie dajcie się oszukać. Pudrowa spódniczka nie jest wcale tą częścią garderoby, na którą wygląda. Oto kolejne spodenki, które przywędrowały do mojej szafy ze sklepu Romwe. Podoba mi się ich pastelowy kolorek, czarna gumka i prawie niewidoczne kieszonki.
Szósta rzecz
Na sam koniec mam dla Was mix kolorów od Miracle - burgund z aniołkiem, mięta z kokardką, neonowa żółć z czaszką oraz delikatny róż i perłowy koralik. Dla niezorientowanych serdecznie zapraszam na fanpage dziewczyn, gdzie do 5 maja każdą bransoletkę kupicie za 11.50zł.







